Ciągłość pamięci.

Znów uronisz kolejną łzę pierwszolistopadowym porankiem, nim zwalą się tłumy. Lecz nikt z żywych jej nie wypatrzy wśród kropel mgły skraplających się na twojej rozgrzanej  twarzy. Miną cię, rzucając krótkie „Dzień dobry” lub tylko skiną głową z wymuszonym, kurtuazyjnym uśmiechem. Przecież jeszcze żyjesz, a oni idą zapalić świece martwym. Przez te kilka chwil poobnoszą się z pamięcią. Wzniecą kilka wspomnień i zostawiając bukiet sztucznych kwiatów w wazonie oraz płonącą świecę, wrócą do ciepłego domu. Coraz częściej zapominamy o ludziach za ich życia… A gdy ich już zabraknie, wracamy do nich zawodną pamięcią. Wspominając z nimi tylko te chwile, które dawały radość…, Lecz robimy to w smutku i zadumie – Bo tak wypada?. A przecież nie wiesz, jak smakuje ich szczęście – Czy jest gorzkie, bo odeszli od ciebie. Czy słodkością chwil, żyją gdzieś tam w Niebie?.

Bossa nova o jesiennej melancholii .

Odstawiasz na bok radość,

Obejmując uczucie melancholii…

W sam raz na chłodne, jesienne wieczory.

Otulona w ciepły, beżowy koc

trzymając na kolanach rudego kota,

potrafisz zgubić czas.

Kot mruczy, nękany pieszczotą twoich rąk

…które wspomnienia rozczochrały pod włos.

Teraz gładzisz je, starannie układając.

Jedynym szczęśliwym jest kot.

Więc obejmując go,

odstawiasz na miejsce, obok radości;

niech przesiedzi tam do rana…

Potem włączysz ulubioną bossa novę

i chłonąc każde jej słowo,

uronisz łezkę smutku.

…A potem tak po prostu wstaniesz.

Pozostawiając  ciepły od melancholii koc.

– łazienka, piżama i wygodne łóżko.

A przed snem, wtulając się w pościel,

szeptem dodasz sobie otuchy:

-Nie jest źle… A Lato kiedyś powróci.

Trwanie

Za radość się płaci,

wiesz?

Łzy są sporo warte.

Czasem o wiele więcej niż uśmiech.

Ale nie zapominaj się uśmiechać.

I nigdy, nigdy nie zapominaj o płaczu.

Dobrze, że czujesz smutek.

On jest ważny –

tak samo jak radość.

Dobrze, że czujesz bicie serca,

że patrząc, naprawdę widzisz,

a dotykając – czujesz.

Dobrze, że jesteś.

Tak po prostu.

Obok.

Gdyby cię zabrakło…

Kto będzie ocierał łzy z moich policzków?

… I śmiejąc się, powie: „Jakoś to będzie!”

Przecież nie zostawisz mnie sam na sam ze smutkiem?

Nigdy nie zapomnę bicia twojego serca,

… ani ciepła objęć.

Wciąż będę zapatrzona w twój obraz,

nawet na pustej ścianie — będziesz obok,

dzieląc miejsce z samotnością.

Usiądź.

Usiądź na skraju codzienności,
zapomnij trosk, zapomnij czasu.
Myśli niech szemrzą szumem lasu
o tym, co błahe i naiwne,
o tym, co proste i sercu bliskie.

Babiego Lata złap srebrną nić
i pozwól marzeniom się wić.
Usiądź z dala od głośnych słów,
zanurz się w błogości ciszy.
Oddychaj z wiatrem,
ze słońcem się śmiej…
…A wtedy duszę usłyszysz.

Jak stąpa po kolorowym dywanie liści,
Złotej jesieni chłonąc czar.
Usiądź.
Nie pędź wciąż przed siebie,
kolejnych szczytów zdobywając wierzchołki,
bo można z nich podziwiać doliny szczęśliwości,
lecz dotknąć i poczuć je – nie sposób…

Dotyk.

Świat nie pęka od wielkich wzruszeń,

 nikt nie płacze nad pękniętą szybą.

A ja w tym chłodzie jakoś muszę

zobaczyć kroplę, co spływa żywą.

Dotykam palcem szorstkiej codzienności.

Nie szukam skrzydeł ani olśnień.

W tej małej cichej uważności.

jest tylko zgoda, by żyć prościej.

Czasem zakłuje z lewej strony,

zwyczajny ból, co serca nie łamie,

tylko je drapie jak małe licho

…I rozdrapuje absurdów ranę.

Wszystko wydaje się tak bliskie,

tak bardo proste i nie święte.

Dni upływają jak woda ciurkiem,

 – Wyschnięta pamięć więdnie.

Już nie oddzielam prawdy od kłamstw,

 bo pełne nich obie dłonie.

Garściami rzucam je na wiatr,

naiwnie myśląc, że zakiełkują szczęściem.

Razem.

Bo nie ma nic nieznaczących słów. Nie ma gestów, które nic nie wyrażają. Nikt nie jest pozbawiony uczuć, a w każdej głowie pojawiają się myśli.

Więc nie mów mi, że lubisz milczeć. Że nic nie czujesz – nawet bólu. Nie mów mi, że bezmyślnie można przejść przez życie, byleby iść dobrą drogą.

Nawet twardy granit z czasem obróci się w piach, a lśniące ostrze stali pożre rdza. Bo nic nie jest stworzone na wieczność. Dziecięcy uśmiech traci blask na twarzy pełnej zmarszczek.

Lecz przecież zawsze możesz odwlec ten czas – i ze mną wolno się zestarzeć. Więc mów do mnie, mów. Łap mnie w objęcia i tul. Uczuć rozdawaj obrazy i marz o wiecznej miłości – bo warto jest marzyć.

Nie pytaj.

Pytasz mnie, jak to jest,

gdy uczucia przelewają się

poza krawędź duszy.

-Cóż mogę ci odpowiedzieć?

…Spływają po ściankach serca

cienką strużką strof.

We wrażliwości lśnią

jak w nocy mroku gwiazdy na niebie.

W dotyku tulą jak czułe objęcia.

…Spływając zmywają  ślady trosk

spłukując cierpienie.

Są ukojeniem nawet największego bólu,

ale i utrapieniem.

– Już wiesz?!

…Nie pytaj mnie więcej

– Wypełniaj własną duszę aż się przeleje.

Bo życie to nie bajka!?

Bo życie choć nie bajka – pełne jest chwil jak z bajki.

Wystarczy ich okruchy poskładać w całość

i wsadzić pomiędzy realia.

…Nadal idziesz.

 Na przekór przeciwnością losu.

Powoli stawiasz kroki, wciąż patrząc pod nogi.

…Realiów kłody i rzeczywistości padoły

nie pozwalają, byś dumnie uniósł głowę.

 – Życie jest pełne pokory!

 Lecz ty łapiesz okruchy chwil, miłych duszy

 i zapisujesz w pamięci jako bajkę.

A  przed snem czytasz ją na dobranoc.

…W niej wszystko jest możliwe

i zawsze kończy się szczęśliwie.

W niej zło i ból z góry skazane są na przegraną

a miłość  i dobroć – zwyciężają.

…I choć morał tej bajki nie zawsze jest po twojej myśli.

 – Ty zasypiasz spokojnym snem.

…By rano wstać i znów iść.

                                                                            

&

Przestałem  liczyć czas.

Sekundy, minuty, godziny. …Lata.

Wiadomo, dzień trwa od wschodu

do zachodu słońca.

Nie pamiętam wszystkich poranków.

Nie pamiętam wszystkich zachodów.

… Następują po sobie tak szybko

a w pamięci miejsca coraz mniej.

Realnymi chwilami żyję.

To co mineło  – Nie wróci.

To co będzie – Nieprzewidzialne.

Więc  łapię się każdej  chwili,

która trwa.

Te szczęśliwe – Smakuję je, głaszczę i tulę.

 Te nieszczęśliwe –  Wypluwam,  odpycham, przeklinam.

…Nie mierzę żadnej z nich. Nie segreguję.

Przestałem  biec.

Przestałem czekać.

…Codziennie rodzę się na nowo.

Lecz wciąż ten sam.

Jesteśmy tylko chwilą…

Przychodzisz na świat.

…I jesteś tylko chwilą w jego istnieniu.

Przychodzisz na świat, bo tak ktoś postanowił.

…Nie masz wpływu no to że jesteś.

Lecz  od ciebie zależy to,  jakim jesteś.

Więc nie  pytaj się nikogo jak żyć, bo żyjesz sam za siebie…

 Nikt nie wyręczy cię w tym

 a nawet będzie rzucał pod nogi kłody

 i liczył twoje potknięcia.

Przychodzisz na świat bez celu.

Lecz to wcale nie znaczy, że donikąd masz zmierzać.

Sam wybierasz swoją drogę.

To od ciebie zależy jak jest  kręta

i dokąd  cię zaprowadzi.

Przychodzisz na świat… I  wydaje ci się,

że sam jeden niewiele w nim znaczysz.

Lecz świat jest  pełny  podobnych istnień,

które przecież zmieniają jego oblicze...